Gliniane historie w Lublińcu - biblioteka przeniosła dzieci i rodziców do średniowiecza

Gliniane historie w Lublińcu - biblioteka przeniosła dzieci i rodziców do średniowiecza

FOT. Biblioteka w Lublińcu

W Miejsko-Powiatowej Bibliotece Publicznej w Lublińcu zwykłe popołudnie zamieniło się w małą podróż w czasie. 11 kwietnia uczestnicy warsztatów trafili prosto do średniowiecznego Lublińca, gdzie zamiast ekranów i pośpiechu liczyły się glina, wyobraźnia i praca własnych rąk. 🙂

  • W Lubitece ruszyły ręce, a wyobraźnia poszła w ruch
  • Koło garncarskie zrobiło największe wrażenie
  • Średniowieczny klimat okazał się strzałem w dziesiątkę

W Lubitece ruszyły ręce, a wyobraźnia poszła w ruch

Za całym tym klimatem stał Mariusz Żymierski - historyk i pasjonat dawnych rzemiosł, który potrafi zbudować atmosferę tak, że historia przestaje być tylko opowieścią z książki. Tym razem uczestnicy nie tylko słuchali o dawnych technikach, ale też od razu sprawdzali je w praktyce.

Na stole pojawiła się glina, a obok niej cierpliwość, skupienie i sporo satysfakcji. Dzieci i dorośli uczyli się formować naczynia, poznawali dawne sposoby pracy i tworzyli własne, zupełnie niepowtarzalne prace. Każda wyglądała inaczej - i właśnie w tym była cała frajda 🎨

Koło garncarskie zrobiło największe wrażenie

Najwięcej emocji wywołało koło garncarskie wykonane przez Mariusza Żymierskiego. To ono stało się sercem warsztatów i miejscem, przy którym rodziły się małe dzieła sztuki. Sama możliwość spróbowania pracy przy takim narzędziu dała uczestnikom mnóstwo radości i satysfakcji.

Biblioteka podkreśla, że frekwencja mocno przerosła oczekiwania. Najlepiej pokazuje to, jak dobrze takie spotkania trafiają w potrzeby mieszkańców - bo wspólne tworzenie działa tu lepiej niż niejeden rodzinny plan na sobotę. Rodzice przyszli z dziećmi, a wyszli z czymś więcej niż tylko własnoręcznie wykonanym naczyniem - z czasem spędzonym razem i wspomnieniem, które naprawdę zostaje na dłużej ❤️

Średniowieczny klimat okazał się strzałem w dziesiątkę

To był dzień, w którym kultura spotkała się z rzemiosłem, a lokalna biblioteka znów pokazała, że potrafi być miejscem żywym, pełnym energii i dobrych spotkań. Nie przez przypadek w opisie wydarzenia pojawiły się hasła o rodzinnej twórczości, pasji i historii na żywo - właśnie tak wyglądała ta sobota w Lublińcu.

Dla mieszkańców to cenna wiadomość: takie warsztaty nie tylko uczą, ale też łączą pokolenia i pozwalają na moment zwolnić. A przy okazji przypominają, że ręce potrafią opowiadać historię równie ciekawie jak przewodnik czy książka.

na podstawie: Biblioteka w Lublińcu.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Biblioteka w Lublińcu). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.