Nieletni nie trafia od razu do poprawczaka - prawo ma twarde wyjątki

3 min czytania
Nieletni nie trafia od razu do poprawczaka - prawo ma twarde wyjątki

Nieletni w Polsce nie odpowiadają za czyny zabronione tak jak dorośli, ale prawo nie zostawia ich bez reakcji. Ustawa z dnia 9 czerwca 2022 r. o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich stawia na wychowanie, nadzór i resocjalizację, a nie na zwykłe karanie. W najpoważniejszych sprawach sąd może jednak sięgnąć po rozwiązania znane z kodeksu karnego, jeśli sprawca miał już 15 lat i dopuścił się jednego z najcięższych czynów.

W praktyce takie sprawy prowadzą policja, prokuratura i sąd rodzinny, ale według innych zasad niż w postępowaniu wobec dorosłych. Ustawa rozróżnia kilka grup wiekowych. Postępowanie o demoralizację dotyczy osób, które ukończyły 10 lat, a nie są pełnoletnie. Postępowanie o czyny karalne obejmuje tych, którzy ukończyli 13 lat, ale nie mają jeszcze 17 lat. Z kolei młodociani - osoby w wieku od 17 do 21 lat - mogą już odpowiadać karnie, choć sąd nadal bierze pod uwagę ich wiek i sytuację osobistą.

Prawo przewiduje też wyjątek, który potrafi wywrócić sprawę do góry nogami. Jeżeli nieletni ukończył 15 lat i popełnił jedno z 10 najcięższych przestępstw, sąd może rozważyć odpowiedzialność jak wobec dorosłego. Chodzi między innymi o zabójstwo, rozbój, zgwałcenie zbiorowe lub kazirodcze, wzięcie zakładników, umyślne spowodowanie katastrofy w komunikacji, ciężki uszczerbek na zdrowiu, porwanie samolotu lub statku, a także zamach na życie Prezydenta RP. Ustawodawca wskazuje, że znaczenie ma nie tylko sam czyn, ale też stopień rozwoju sprawcy oraz to, czy wcześniej stosowane środki wychowawcze albo poprawcze okazały się nieskuteczne.

Sąd nie sięga jednak od razu po najsurowsze rozwiązania. Ustawa wylicza zamknięty katalog środków wychowawczych, leczniczych i poprawczych. W grę wchodzi upomnienie, zobowiązanie do naprawienia szkody, przeproszenia pokrzywdzonego, wykonania prac społecznych, podjęcia nauki albo pracy, a także zakaz kontaktu z pokrzywdzonym lub zakaz przebywania w określonych miejscach. Sąd może też orzec nadzór rodziców, opiekuna, kuratora, organizacji społecznej lub osoby godnej zaufania. W poważniejszych przypadkach sięga po umieszczenie w młodzieżowym ośrodku wychowawczym, okręgowym ośrodku wychowawczym, rodzinie zastępczej zawodowej specjalistycznej albo - gdy sytuacja tego wymaga - w zakładzie poprawczym.

W przepisach znalazło się również miejsce na środki lecznicze. Jeżeli u nieletniego stwierdzono zaburzenia psychiczne albo uzależnienie, sąd może skierować go do zakładu leczniczego. Ustawa rozróżnia tu trzy poziomy zabezpieczenia - podstawowy, wzmocniony i maksymalny. To pokazuje, że system nie patrzy wyłącznie na czyn, ale także na stan zdrowia i szanse na powrót do prawidłowego funkcjonowania.

Nieletni ma przy tym konkretne prawa. Może korzystać z obrony, w tym z obrońcy z urzędu, składać wyjaśnienia albo odmówić odpowiedzi na pytania, a jeśli nie zna wystarczająco języka polskiego, korzysta z bezpłatnej pomocy tłumacza. Tak samo działa wsparcie tłumacza języka migowego, gdy wymaga tego stan zdrowia. W postępowaniu stronami są nieletni, rodzice albo opiekun oraz prokurator.

To prawo nie wygląda jak miękka pobłażliwość, tylko jak twardy mechanizm, który ma zatrzymać młodego sprawcę zanim wejdzie w dorosłość z kolejną sprawą na koncie. Najmocniej wybrzmiewa tu jedna rzecz - im cięższy czyn i starszy sprawca, tym szybciej zamiast szkolnej rozmowy pojawia się kurator, ośrodek wychowawczy albo poprawczak.

na podstawie: KPP w Lublińcu.

Autor: krystian