Koty, mity i kamishibai - biblioteka w Lublińcu rozbudziła pierwszaków

Miejsko-Powiatową Bibliotekę Publiczną w Lublińcu odwiedziła 4 marca grupa, która potrafi rozruszać nawet najspokojniejszy poranek - pierwszoklasiści ze Szkoły Podstawowej nr 2. Tym razem w centrum uwagi nie były regały ani książkowe nowości, tylko koty 😺📚, a biblioteczne spotkanie szybko zamieniło się w żywą lekcję pełną zaskakujących faktów.
- Kocia lekcja w Lublińcu wciągnęła dzieci szybciej, niż można się było spodziewać
- „Cukierku, ty łobuzie!” w kamishibai domknęło ten poranek z uśmiechem
Kocia lekcja w Lublińcu wciągnęła dzieci szybciej, niż można się było spodziewać
Zamiast zwykłej rozmowy wyszła mała wyprawa do świata mruczków. Dzieci usłyszały, skąd wywodzą się koty, dlaczego dawniej budziły zachwyt w różnych kulturach i jak to się stało, że same „wybrały” życie blisko człowieka. Pojawił się też ważny trop językowy - biblioteka wykorzystała spotkanie, by wyjaśnić, czym właściwie jest mit i jak łatwo przypisujemy kotom rzeczy, które nie mają z rzeczywistością wiele wspólnego.
Szybko poszło też rozprawienie się z popularnymi kocimi przesądami. Nie, kot nie przynosi pecha, nie ma dziewięciu żyć i wcale nie jest z natury złośliwy. A to, że zawsze spada na cztery łapy, też nie działa jak magiczna zasada bez wyjątków. W tej części nie zabrakło konkretów o kocich zmysłach: zwierzęta widzą kolory inaczej niż ludzie, źle znoszą hałas, nie wyczuwają smaku słodkiego i potrafią przespać nawet 20 godzin na dobę.
W dalszej części zrobiło się jeszcze ciekawiej, bo biblioteka pokazała, jak łatwo źle odczytać kocie zachowania. Syczenie nie oznacza złości bez powodu, tylko sygnał, by zostawić kota w spokoju. Mrużenie oczu bywa za to oznaką sympatii, a poruszający się ogon wcale nie zawsze mówi to samo, co u psa. Dla dzieci to była porcja wiedzy, która naprawdę porządkuje spojrzenie na domowych ulubieńców.
Na koniec pojawił się też element, który zawsze wywołuje największe emocje - zdjęcia najpopularniejszych ras kotów i fotografie prywatnych mruczków Pani Sylwii. 🐾
„Cukierku, ty łobuzie!” w kamishibai domknęło ten poranek z uśmiechem
Skoro w szkolnej klasie pani Małgosia czytała już dzieciom fragmenty książki „Cukierku, ty łobuzie!” Waldemara Cichonia, biblioteka sięgnęła po coś bardziej efektownego. Historia trafiła do uczniów w formie teatrzyku kamishibai, więc zamiast zwykłego czytania pojawiły się obrazy, rytm i opowieść podana w bardzo przystępny sposób.
To właśnie ten moment domknął całe spotkanie - po porcję wiedzy o kotach przyszła jeszcze literatura, która świetnie współgra z dziecięcą ciekawością. Pierwszoklasiści wychodzili z biblioteki już całkiem rozbudzeni, a biblioteczny poranek zostawił po sobie prosty wniosek: koty i książki naprawdę mają wspólny język.
na podstawie: Biblioteka w Lublińcu.
Autor: krystian
