Hulajnoga daje wygodę, ale jeden błąd kończy się mandatem i urazem

Hulajnoga daje wygodę, ale jeden błąd kończy się mandatem i urazem

Hulajnoga elektryczna miała być szybkim i wygodnym sposobem poruszania się po mieście, ale coraz częściej trafia na nagłówki z zupełnie innego powodu. Coraz więcej osób łamie podstawowe zasady, a wtedy kończy się to kolizją, urazem albo wizytą służb.

Hulajnogi elektryczne w kilka lat stały się jednym z najpopularniejszych środków transportu, zwłaszcza wśród młodzieży i mieszkańców dużych miast. Dają swobodę, pozwalają ominąć korki i nie wymagają wysiłku, ale ich rosnąca popularność przyniosła też wyraźny wzrost liczby niebezpiecznych zdarzeń. Jak podaje Policja, lekceważenie zasad na hulajnodze bardzo szybko zamienia się w zagrożenie dla kierującego i pieszych.

Od maja 2021 r. obowiązują w Polsce przepisy regulujące korzystanie z hulajnóg elektrycznych. Zgodnie z nimi pojazdem może poruszać się osoba, która ukończyła 10 lat. Między 10. a 18. rokiem życia potrzebna jest karta rowerowa albo prawo jazdy kategorii AM, A1, B1 lub T. Dzieci poniżej 10 lat mogą jechać hulajnogą wyłącznie pod opieką dorosłych i tylko na chodniku albo w strefie zamieszkania. Przepisy jasno wskazują też, gdzie wolno jechać - najpierw droga dla rowerów, jeśli jest dostępna, potem jezdnia z ograniczeniem do 30 km/h, a chodnik tylko w ostateczności i pod warunkiem, że ma co najmniej 1,5 metra szerokości oraz nie ma zagrożenia dla pieszych.

Ważny jest także zakaz przewożenia pasażerów. Na hulajnodze może jechać tylko jedna osoba. Nie wolno też przejeżdżać przez przejście dla pieszych - trzeba zejść i przeprowadzić pojazd. Policja przypomina również, że jazda po alkoholu albo po środkach odurzających jest karalna i może skończyć się mandatem albo sprawą w sądzie. To właśnie ten punkt najczęściej zamienia pozornie niewinną przejażdżkę w poważny problem.

Największe zagrożenie wiąże się z prędkością. Hulajnoga może rozpędzić się nawet do 20-25 km/h, a to już wystarcza, by doszło do groźnego upadku. Brak kasku i ochraniaczy zwiększa ryzyko urazu głowy, złamania kończyny albo obrażeń twarzy. Do tego dochodzi brawura, jazda po zmroku bez oświetlenia, słaba widoczność i rozproszenie uwagi przez telefon lub słuchawki. W praktyce oznacza to jedno - kierujący hulajnogą musi zachowywać się jak uczestnik ruchu, a nie jak ktoś na zabawce.

Kto lekceważy zasady, sam prosi się o kłopoty. Hulajnoga elektryczna daje wygodę tylko wtedy, gdy kierujący naprawdę trzyma się przepisów - w przeciwnym razie kończy się to boleśnie, kosztownie i zwykle znacznie szybciej, niż ktoś zdąży dojechać do celu.

na podstawie: KPP w Lublińcu.