Nie każdy młody zwierzak potrzebuje ratunku. W Lublińcu to częsty błąd

Nie każdy młody zwierzak potrzebuje ratunku. W Lublińcu to częsty błąd

FOT. UM Lubliniec

Wiosna w okolicach Lublińca przynosi nie tylko spacerowiczów, ale też młode zwierzęta, które łatwo wziąć za porzucone. To właśnie wtedy odruch pomocy bywa najgorszym doradcą. Leśne i miejskie służby przypominają, że większość takich spotkań kończy się najlepiej wtedy, gdy człowiek się odsuwa i obserwuje z dystansu. Interweniować trzeba dopiero tam, gdzie widać ranę, chorobę albo naprawdę brak matki.

  • Sarna, zając i inne młode zwierzęta lepiej zostawić w spokoju
  • Podlot wygląda samotnie, choć zwykle nie jest sam
  • W Lublińcu pomoc uruchamiają trzy numery

Sarna, zając i inne młode zwierzęta lepiej zostawić w spokoju

W rejonie Lublińca, blisko lasów, takie spotkania nie są niczym niezwykłym. Młode zwierzę często leży nieruchomo, bo właśnie tak chroni je matka – zostawia je w ukryciu, a sama oddala się na żerowanie. Dla przechodnia wygląda to jak porzucenie. W rzeczywistości najczęściej jest to dobrze znana strategia przetrwania.

Przy dużym zwierzęciu, takim jak sarna, lepiej nie podchodzić i nie próbować go łapać. Stres może być dla niego groźniejszy, niż wydaje się z boku, a dla człowieka taka próba niesie ryzyko kopnięcia, szarpnięcia albo gwałtownej ucieczki zwierzęcia.

Pomoc ma sens tylko wtedy, gdy zwierzę:

  1. jest wyraźnie chore albo ranne – utyka, ma widoczne obrażenia lub jest skrajnie wychudzone;
  2. w pobliżu znaleziono martwą matkę.

W innych sytuacjach najlepiej po prostu nie wchodzić w tę scenę. Czasem najrozsądniejszym gestem jest właśnie odejście i pozostawienie natury w spokoju.

Podlot wygląda samotnie, choć zwykle nie jest sam

Najwięcej nieporozumień budzą ptaki. Warto odróżnić pisklę od podlota, bo od tego zależy dalsze postępowanie. Pisklę jest bezradne, często nagie albo pokryte puchem. Podlot wygląda już niemal jak dorosły ptak, ale dopiero ćwiczy lot i zachowuje się inaczej niż starsze osobniki – potrafi hałasować, podskakiwać i nie trzymać się z dala od ludzi.

Jeśli pewne jest, że to pisklę, a gniazdo widać i nie zostało uszkodzone, można odłożyć je z powrotem. Gdy gniazdo jest zniszczone, zwierzę trzeba zabezpieczyć i zgłosić sprawę odpowiednim służbom.

W pozostałych przypadkach ptaka należy zostawić. Podlot, choć wydaje się opuszczony, zwykle nie jest bez opieki. Rodzice często są gdzieś obok, a niepotrzebne zabranie młodego ptaka z naturalnego środowiska potrafi odebrać mu szansę na samodzielne życie. Dotyczy to między innymi drozdów, zięb, sikorek, wróbli, kawek, wron i srok.

W razie wątpliwości pomocne bywa porównanie wyglądu ptaka z atlasem piskląt i podlotów przygotowanym przez Małopolskie Towarzystwo Ornitologiczne. Dla osoby, która nie zajmuje się ptakami na co dzień, to często najszybszy sposób, by nie pomylić jednego z drugim.

W Lublińcu pomoc uruchamiają trzy numery

Gdy zwierzę naprawdę potrzebuje wsparcia, trzeba działać przez właściwe instytucje, a nie samodzielnie. W Lublińcu można zgłaszać takie sytuacje do Urzędu Miejskiego, Straży Miejskiej albo, poza godzinami ich pracy, do policji.

Najważniejsze kontakty są następujące:

  1. Urząd Miejski w Lublińcu – 34 353 01 00
  2. Straż Miejska w Lublińcu – 986, 34 353 01 00 wew. 601 lub 602 764 336
  3. Komenda Powiatowa Policji w Lublińcu – 47 85 832 55, a także numery alarmowe 997 i 112

Taki prosty telefon często wystarcza, by nie narobić więcej szkody niż pożytku. Wiosną, gdy młodych zwierząt przybywa, ta zasada ma szczególną wagę.

na podstawie: UM Lubliniec.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Lubliniec). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.