Lublinieckie Cudeńka wracają na Rynek. Rzeczy dostaną drugie życie

Lublinieckie Cudeńka wracają na Rynek. Rzeczy dostaną drugie życie

FOT. UM Lubliniec

Na lublinieckim Rynku znów mają pojawić się stoły pełne rzeczy, które jeszcze mogą komuś posłużyć. 27 czerwca odbędzie się tam letnia wyprzedaż garażowa „Lublinieckie Cudeńka” – wydarzenie dla tych, którzy wolą sprzedać, wymienić albo oddać przedmioty, zamiast wyrzucać je bez oglądania się za siebie. To prosta idea, ale bardzo miejska: mniej zalegających rzeczy w domach, więcej ruchu między ludźmi i szansa na znalezienie przedmiotu z historią. Tego dnia Rynek ma zamienić się w miejsce handlu, rozmów i małych odkryć.

  • Rzeczy z domu mają szansę trafić do nowych właścicieli
  • Stoisko za pięć złotych i tylko osobówka na płycie Rynku
  • Targ ma łączyć handel z rozmową nad przedmiotami z historią

Rzeczy z domu mają szansę trafić do nowych właścicieli

Organizatorzy zapraszają osoby fizyczne, które nie prowadzą działalności gospodarczej w handlu. To ważne rozróżnienie, bo „Lublinieckie Cudeńka” nie są klasycznym bazarem ani jarmarkiem dla zawodowych sprzedawców. Tu chodzi o przedmioty z domów, piwnic, strychów i szaf – takie, które zalegają, ale wciąż mają wartość dla kogoś innego.

Na stołach mogą pojawić się rzeczy używane, pochodzące z gospodarstw domowych i należące do wystawiających. Nie wszystko jednak wolno oferować. Z udziału wyłączono między innymi:

– żywność,
– alkohol,
– wyroby tytoniowe,
– leki,
– środki odurzające,
– inne towary, których obrót ograniczają przepisy.

Warto o tym pamiętać jeszcze przed przygotowaniem kramiku. Targ ma działać jak miejsce szybkiego obiegu rzeczy, ale bez ryzyka łamania prawa.

Stoisko za pięć złotych i tylko osobówka na płycie Rynku

Udział w wyprzedaży wiąże się z jednorazową opłatą targową w wysokości 5 zł za miejsce. To niewielki koszt, zwłaszcza dla osób, które chcą przewietrzyć domowy zapas i przy okazji odzyskać choć część wydanych kiedyś pieniędzy.

Handel ma trwać od rana do wieczora, ale bez sztywnego grafiku. Każdy wystawca sam zdecyduje, jak długo pozostanie ze swoim stoiskiem. Po zakończeniu sprzedaży trzeba uprzątnąć zajmowane miejsce i zabrać pozostałe rzeczy. To drobiazg, który w takich wydarzeniach robi różnicę – Rynek ma zostać po targu takim miejscem, jakim był wcześniej.

Wjazd na płytę Rynku będzie możliwy wyłącznie samochodami osobowymi. Samochody dostawcze i ciężarowe nie wjadą. Dla uczestników oznacza to jedno: warto dobrze zaplanować transport i zabrać tylko tyle, ile da się sprawnie rozłożyć oraz później odwieźć osobówką.

Targ ma łączyć handel z rozmową nad przedmiotami z historią

„Lublinieckie Cudeńka” mają być czymś więcej niż jednorazową wyprzedażą. Tego typu wydarzenia zwykle przyciągają ludzi, którzy szukają nie tylko okazji cenowych, lecz także rzeczy z charakterem – porcelany, książek, drobiazgów z dawnych lat, a czasem przedmiotów, które po prostu szkoda wyrzucić.

Jest też drugi, praktyczny wymiar. Zamiast odkładać kolejne pudła do piwnicy, można dać im nowe miejsce u kogoś innego. A tam, gdzie pojawiają się przedmioty z drugiej ręki, pojawia się też rozmowa o oszczędzaniu, porządkowaniu domu i rozsądniejszym podejściu do rzeczy, które wciąż nadają się do użytku.

Na lublinieckim Rynku ma więc spotkać się kilka potrzeb naraz – sprzedaż, wymiana i zwykłe podarowanie tego, co już nie jest potrzebne w jednym domu, a może przydać się w drugim. Właśnie na tym opiera się urok takich targów. Nic wielkiego, a jednak potrafią zrobić sporo miejsca.

na podstawie: UM Lubliniec.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Lubliniec). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.